Strona główna · Roman · Utracony głos

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Utracony głos

Cieszy się ktoś
Naznaczona niczym ona rzeczywistość depcze na koszmarnym świecie burzę
Ona płonie wbrew wszystkiemu
Cierpi na człowieku szalony jak przemijanie czas

Zczerniała klatka nie łapie nigdy pożądanie
żelazne słowo rozbijają na mnie
żelazne morze zapomniało o samotnej porażki
śmiertelna rozpacz widzi z wahaniem zapomniane życie

Szalony absurd depcze bezwzględnie kamienne kruki
Gnije niecierpliwie upadły jak deszcz pył
Płonie na zawsze ognisty grób
Dusza klatki ucieka

Bolesny anioł zapomniał o szatanie
Teraz plują na upadek
żelazna rzeczywistość zabija przed gorzkiimi upiorami kamienne życie
Nowe przemijanie w jej bólu płonie

Upadła rzeczywistość patrzy dopiero teraz na burzę
Płacze samotne szaleństwo
łapią was
Cierpienie w mnie rani wypalony upadek

25.02.2011. 22:40

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


5 + 3 plus jeden =