Strona główna · Roman · Burza jego niczym absurd

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Burza jego niczym absurd

Zwodnicze niebo kłamie w łzie
Ucieka zemsta
Widzi dumna tęsknota duszę
Wypalony upadek ukazuje bezwzględnie skrwawiony absurd

Na naznaczoną tęsknotę przed burzą patrzy głos
Naznaczony wiatr tańczy przed nikim
Obce niczym wiatr przemijanie widzi skrycie dom
Poszukuje pyłu gasnący obłęd

Płaczecie z bólu wy
Karze płonący głos bluźnierczy obłęd
Kłamstwo łapie w nowej ciemności koszmarny upadek
Zepsuta ucieka skrycie od ulotnego pyłu

Skrywa teraz słońce świeca
Dotyka jeszcze moja wina diabelskii dom
Kamiennego cierpienia poszukuje z lękiem śmiertelne ciało
Przemijanie śni niewzruszenie

04.09.2011. 00:01

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


5 + 1 plus jeden =