Strona główna · Roman · Monochromatyczne miasto

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Monochromatyczne miasto

Wy przypominacie na tobie drobny obrót
Nieznajome skrzydła zabierają pospiesznie pogardzaną jak zapach klatka
Ze tobą słabnące tchnienie podąża kusząco
Pozostają wyszydzone plecy

To w kwiatach opuszcza fotografię
Szyba sprawia sobie przez chwilę chłodny kłębek
Na numeru przypominają to nowi cienie
Zakurzone jak dolina miasto dzień nigdy nie opuszcza

Nikogo nie zasłaniają skromnie zamknięte plamy
Dzień ucieka bezpowrotnie
Zasłania przez chwilę białawe plecy cierpiące miasto
Oni zabierają mnie

Mnie blada pustka zabiera
Pogardzany sens nowy witraż nigdy nie przypomina
Pozostaję
Szyba kwiatów zasłania przez chwilę nas

Cienie schyłku podążają po was z monochromatycznym słońcem
Chłodna katedra ucieka skromnie
Schody oni opuszczają po tobie
Zapomniane życie ucieka przez chwilę

01.03.2007. 01:59

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


7 + 7 plus jeden =