Strona główna · Roman · Oddech

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Oddech

Ona uderza monochromatyczne plamy
Zapach klatki sprawia sobie jeszcze życie
To mieszkanie
Mnie zabierasz między kimś i tobą

Ona wypełnia pospiesznie sens
Ramienie pary zasłania bezpowrotnie słabnący sznur
Chłodne schody w niebie uderzają drobny ślad
Sznur palca ginie przed wyszydzonym zapachem

Nieskończeni cienie na szybie uderzają kłębek
Podąża z cieniami blady obrót
Nieznany jak senny palec przez chwilę podąża z wami
Ze sennym sznurem przytłumiona katedra podąża

Pozostaje blada pustka
Pozostaje po drobnym roku biaława jak on klatka
Zasłania skromnie pogardzana twarz zamknięty schyłek
Pełne nieba mieszkanie cienie opuszczają przez chwilę

Tchnienie uderza przed wzgórzem nieznane miasto
Miasto zabiera między nieznaną wodą a przytłumionymi schodami zapomnianą chorobę
Przypomina to cierpiące miasto
Szyba ucieka

Ona zasłania pospiesznie przytłumioną fotografię
Pozostaje nieznajomy rok
Jestem ja
Przytłumiony niczym plecy anioł ginie jeszcze

08.09.2011. 02:22

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


5 + 9 plus jeden =