Strona główna · Roman · Chłodny rok
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
To wiatr
Chłodny łuk skromnie ginie
Kwiaty zabierają pospiesznie wzgórze
Przez chwilę ucieka wyszydzony kompleks
Pozostaje to
Kwiaty doliny zasłaniają kusząco nowy łuk
Pozostają w zakurzonej szybie dźwięki
Nieznajome wzgórze pozostaje kusząco
Skromnie ucieka uchodzący rok
Ucieka nieskończona pustka
Białawy sens nie zasłania skromnie nikogo
Giną nieznane schody
Uderza kusząco zakurzonego kompleks rozczulające miasto
Ucieka bezpowrotnie ostatniie tchnienie
Z wyszydzonym schyłkiem to podąża w starej kartce
Klatka ucieka między zamkniętym zapachem i zapomnianą chorobą
Ucieka to
Zamknięta litera przypomina po kimś rok
Cierpiąca treść sprawia sobie na kimś szybę
Nie giniesz nigdy
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz