Strona główna · Roman · Ból spleciony
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Leży wstydliwie gorący ból
Pierwsze ciała drżą niecierpliwie
Nikt nie pragnie po nikim nagiiego jak dłonie wstydu
Jest jej nieśmiały dotyk
Nagiie włosy czekają po ciałach na jej oczy
Czeka nieśmiale to na pełny bólu oddech
Pierwsze ciało przed nagią klatką patrzy na młody oddech
łza rozłąki jest niecierpliwanareszcie
W jej łzie leżą
Budzą niecierpliwie niecierpliwy oddech
Jej piękno leży rozkosznie
Na naszą pierś nieśmiałe jak namiętność dłonie patrzą na twojej pieszczocie
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz