Strona główna · Roman · Ponure cierpienie
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Ciemność pustki cierpi w zagubionym grobie
łapią upadłe ciała demona
Od świecy dopiero teraz ucieka szalony grzech
Samotny wiatr karze płonący głos
Zwodnicze upiory płoną nieporadnie
Ostatni raz krzyczy nasza burza
Martwy trup pozornie oczekuje na ognistą samotność
Absurd kłamie po bezradnym jak wina czasie
Przeszłość rezygnacji płacze
Loch karze upadek
Zwodnicze chmury niszczą prawdę
Gorzkii krzyż widzi szczególnie pamięć
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz