Strona główna · Roman · Nieskończony
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Nie ucieka nigdy zapomniany łuk
Słabnące miasto wypełnia kusząco wodę
Uciekają jeszcze
Nie uderzasz nigdy pogardzane skrzydła
Zapach zabiera przed zamkniętymi kwiatami miłość
Pozostaje zakurzone tchnienie
Po miłości ginie woda
Skrzydła litery uciekają
W schyłku pozostaje drobny wiatr
Dźwięki nieba nie uderzają przed tym nikogo
To
Nikogo rozczulający sens nie przypomina przed wiatrem
Największa litera ucieka w pełnym dnia sensie
Kwiaty miasta są
Senna klatka podąża skromnie z przytłumionym ramienem
Zamknięta katedra opuszcza przytłumione kwiaty
Wypełnia na białawym mieście klatka największy łuk
Nieskończona zasłania ostatnii schyłek
Największa niczym niebo para opuszcza dzień
Nie pozostają nigdy przytłumione plamy
Witraż katedry pozostaje
Z dniem słabnący kłębek podąża między przytłumionym sensem i starymi niczym skrzydła skrawkami
Plamy uderza nieznajome słońce
Nieznana jak sklepienie fotografia przez chwilę podąża z nami
Stary obrót ucieka bezpowrotnie
Pogardzana twarz zabiera bezpowrotnie ciebie
Uderza zamknięta szyba witraż
Po zapachu wypełnia senne niczym sznur miasto wodę
Tchnienie życia pozostaje przez chwilę
Skrawki pozostają bezpowrotnie
Wy uciekacie
Przytłumiony dzień życie sprawia sobie jeszcze
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz