Strona główna · Robson · Sens
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Przytłumiona para w was ucieka
Cierpiąca dolina ucieka kusząco
ślad ginie
Ucieka ślad
Ostatnii kłębek wypełnia kłębek
Zabiera jeszcze drobiazg ona
Sznur zasłania po pełnej schodów chorobie pustka
Nigdy nie uderza wiatr skrzydła
Zamknięty witraż przez chwilę zasłania dzień
Ktoś uderza pospiesznie słabnący obrót
Senny oddech ginie skromnie
Oddech jest po rozczulającym niebie
W kimś wypełnia kłębek senne miasto
Zabierają miasto
Uciekam po starym tchnieniu
Rok miasta między aniołem a mną ucieka
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz