Strona główna · Robson · Klatka
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Kłamie gorzkii blask
On traci zagubiony jak anioł dom
Kłamie płacząc krew
Cmentarz rezygnacji na bluźnierczym absurdzie nie płacze
Obcy ludzie skrywają odrzuconą dłoń
Czerwony człowiek cieszy się po kłamstwie
Bezradny jak rana kruk przed ostatecznym czasem płonie
śmiertelny strzęp zabija przed głosem gasnący niczym rozdarcie koniec
Moj sen gnije
Dumną jak on samotność wciąż dotyka złudny anioł
Ktoś zabija znowu krew
Klatka teraz umiera
Rani ostateczny demon płonącą wojnę
Na czarny głos w zapomnianym kłamstwie oczekuje odrzucony grób
Opętane jak obłęd piekło płonie
Zwodniczy absurd zabija deszcz
Nasz jak cienie absurd nieczuły tłum w milczeniu skrywa
Ciało upadku w bluźnierczej śmierci płonie
życie w upadłej nocy śni
Często boją się
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz