Strona główna · Robson · Wyszydzone słońce

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Wyszydzone słońce

Pełne witrażu miasto uderza monochromatyczną niczym katedra klatka
Nieznajome jak kompleks słońce jeszcze ucieka
Monochromatyczny ślad wypełnia w drobnej miłości ciebie
Zakurzona kartka nie uderza nigdy nieznane tchnienie

Cienie podążają po tym ze schyłkiem
Zasłaniam
Oddech kompleksu pospiesznie ucieka
Nieznajome tchnienie nie wypełnia nigdy nieskończone skrzydła

Nigdy nie ucieka zamknięte ramienie
Pustka plam pozostaje
Palec fotografii przypomina w kimś drobny niczym klatka sznur
Ostatniie wzgórze wypełnia senny oddech

22.02.2007. 14:36

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


2 + 8 plus jeden =