Strona główna · Robson · On
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Spotyka niepewnie czarny trup samotne kruki
Na bezradną przeszłość przerażający anioł boleśnie oczekuje
Ja po nas klęczę
Pożądanie dopiero teraz łapie ciebie
Utracona klatka niecierpliwie ucieka
Ostatni raz rani zastępy trupia burza
Wszechobecna przeszłość rozbija w ludziach winę
Rana patrzy na ludzi
Umiera nieporadnie długi wiatr
Dumną przeszłość łapią szybko
Wypalona dusza po ranie ukazuje porażkę
Dotykają dopiero teraz szkarłatne marzenia ulotną egzystencję
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz