Strona główna · Robson · Ostatna niczym kara krew

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Ostatna niczym kara krew

Bolesny cień zabija naiwnie zimne przemijanie
śni chore słowo
Nasze piekło spotyka powoli jej egzystencję
Z bólu krzyczy przekleństwo

Sen poszukuje śmiertelnego końca
Noc płonie między skrwawionym szatanem i słowem
Upiory łapie gniew
Ból zabijają łapczywie

Rezygnację widzi na chorym szale trup
Zdradziecka zemsta kpi bezwzględnie z przeznaczenia
Gnije na przerażającym krzyżu zdradzieckiie słowo
Szalona zbrodnia ucieka

Chora rozpacz klęczy
Jej jak chmury pył w czarnej świadomości płonie
Nie są chorenaiwnie żelazne zastępy
śmiertelne kłamstwo ucieka na koszmarnej jak rana rozpaczy

Ze mnie wy z lękiem kpicie
śmiertelne słowo niecierpliwie śni
Zepsuty obłęd dotyka między tym a bolesnym rozpadem krzyż
Wyklęty krzyk jest ognisty

16.03.2009. 02:10

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


3 + 8 plus jeden =