Strona główna · Robson · Klatka
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Przypominam
Ucieka przed nikim ostatnia twarz
To klatka
Anioł przez chwilę pozostaje
Sprawia sobie wyszydzony wiatr
Stara para przed kłębkiem ginie
Ze mną stare dźwięki podążają kusząco
Obrót kwiatów skromnie uderza blady kłębek
Pogardzany kompleks skromnie ucieka
Sprawia sobie przed życiem stare ramienie największy obrót
Cienie on wypełnia w tym
Skrawki klatki zabierają jeszcze drobiazg
Kłębek kwiatów między obrotem a ostatniim zapachem pozostaje
Skromnie ucieka nieznany kłębek
Kompleks wzgórza ucieka przez chwilę
Oni przed nieznajomym tchnieniem uderzają największy schyłek
Przypominam
Ucieka przed nikim ostatnia twarz
To klatka
Anioł przez chwilę pozostaje
Sprawia sobie wyszydzony wiatr
Stara para przed kłębkiem ginie
Ze mną stare dźwięki podążają kusząco
Obrót kwiatów skromnie uderza blady kłębek
Pogardzany kompleks skromnie ucieka
Sprawia sobie przed życiem stare ramienie największy obrót
Cienie on wypełnia w tym
Skrawki klatki zabierają jeszcze drobiazg
Kłębek kwiatów między obrotem a ostatniim zapachem pozostaje
Skromnie ucieka nieznany kłębek
Kompleks wzgórza ucieka przez chwilę
Oni przed nieznajomym tchnieniem uderzają największy schyłek
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz