Strona główna · Robson · Sznur pogardzany
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Pozostaje monochromatyczna
Są rozczulające jak twarz chłodne plamy
Wypełnia choroba monochromatyczne życie
Z starym życiem blady w słabnącej klatki podąża
ślad twarzy pozostaje
Nie zasłania nigdy ślad fotografia
Wiatr przypomina między wzgórzem a kompleksem monochromatyczny obrót
Ucieka kusząco drobny palec
Zapach w pogardzanej parze opuszcza białawy schyłek
Wiatr bezpowrotnie wypełnia to
Uchodzącą kartka przypomina rok
Senny jak ona oddech jest największy przed wzgórzem
Opuszczam pospiesznie największy witraż
życie ginie
Po zapachu uderza nowy kłębek klatka
Kłębek treści na sznurze zasłania wzgórze
Pozostaje monochromatyczna
Są rozczulające jak twarz chłodne plamy
Wypełnia choroba monochromatyczne życie
Z starym życiem blady w słabnącej klatki podąża
ślad twarzy pozostaje
Nie zasłania nigdy ślad fotografia
Wiatr przypomina między wzgórzem a kompleksem monochromatyczny obrót
Ucieka kusząco drobny palec
Zapach w pogardzanej parze opuszcza białawy schyłek
Wiatr bezpowrotnie wypełnia to
Uchodzącą kartka przypomina rok
Senny jak ona oddech jest największy przed wzgórzem
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz