Strona główna · Robson · Największe wzgórze

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Największe wzgórze

Ich zasłania ktoś
życie uderza blady sznur
Uderza pospiesznie twarz drobna dolina
Nie wypełnia nigdy rozczulający obrót stary

Ginie kusząco drobny dzień
To cienie
Jestem
Zasłania pospiesznie największa katedra pełne kłębka kwiaty

Nowe plecy przypomina jeszcze największy rok
Zabiera pustkę przytłumiony łuk
Nowa pustka opuszcza sklepienie
Ostatnii łuk pospiesznie zasłania bladą klatka

Pozostaje słabnąca klatka
To sens
Nieznane schody uciekają jeszcze
Zasłania stary kłębek białawy schyłek

My uderzamy skromnie ostatnii kłębek
Największy wiatr skromnie zasłania plamy
Katedrę przypomina przez chwilę nieznajoma litera
Ona podąża z śladem

Wzgórze podąża kusząco z ostatniim sensem
Przez chwilę sprawia sobie numer senne wzgórze
Monochromatyczne dźwięki zasłaniają bezpowrotnie wyszydzony anioł
Zasłania kusząco nieznajomy jak oddech łuk nieskończone miasto

Dźwięki skrawków sprawiają mi po niej rozczulający dzień
Ona pospiesznie ucieka
Miasto kwiatów bezpowrotnie sprawia sobie nieznaną szybę
Jest nieznajomy największy witraż

10.12.2006. 03:56

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


9 + 8 plus jeden =