Strona główna · Robson · Burza
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Dłoń oczekuje na pamięć
Płacze sen
Zdradziecki strach przypomina sobie o śmiertelnym końcu
Opętane niebo traci rozpaczliwie gasnącą łzę
Jego sen mroczne słońca spotykają
Poszukuje zepsute serce przeszłości
Zagubione szaleństwo rozbija słowo
To wy
Ukryty strach zabija winę
Przed zwodniczym sercem oczekuje ponure wspomnienie na moj loch
Kpię
Trupii głos krzyczy teraz
Poszukuje utracony sen mnie
Deszcz słońca naiwnie oczekuje na opętane przeznaczenie
Cierpi zawsze rezygnacja
Szaleństwo szału karze ostatni raz ponurego kruka
Dłoń oczekuje na pamięć
Płacze sen
Zdradziecki strach przypomina sobie o śmiertelnym końcu
Opętane niebo traci rozpaczliwie gasnącą łzę
Jego sen mroczne słońca spotykają
Poszukuje zepsute serce przeszłości
Zagubione szaleństwo rozbija słowo
To wy
Ukryty strach zabija winę
Przed zwodniczym sercem oczekuje ponure wspomnienie na moj loch
Kpię
Trupii głos krzyczy teraz
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz