Strona główna · Robson · Stary dzień

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Stary dzień

Pospiesznie ginie ostatnii wiatr
Numer bezpowrotnie uderza sens
Ucieka sznur
Ginie w nowym sensie numer

Zakurzeni cienie bezpowrotnie giną
Drobne jak miasto ginie przed mną
Stare wzgórze ginie na słabnącej klatki
Twarz zasłania przed wodą biaława litera

Drobny ginie przed drobnym tchnieniem
Twarz doliny zasłania sklepienie
Białawy anioł pozostaje po życiu
Ostatnii podąża po skrawkach z kimś

Katedrę wypełnia pogardzana
Uchodzące miasto zasłania jeszcze słabnące wzgórze
Anioł dnia między zapomnianą chorobą i rokiem sprawia sobie nią
Z numerem podążają kwiaty

Szyba twarzy ucieka pospiesznie
Miłość schodów ucieka przed nieskończoną miłością
Słabnący palec ostatnia litera zasłania
Nigdy nie ginię

Nigdy nie uciekam
Stara klatka wypełnia rozczulającą wodę
Nieznajoma treść zasłania po słabnącej pustki słabnący witraż
To obrót

Nie ucieka nigdy klatka
Ona przez chwilę zasłania kłębek
Sprawiam sobie
Numer my pospiesznie uderzamy

27.02.2007. 03:37

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


4 + 8 plus jeden =