Strona główna · Robson · Cierpiący rok
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Opuszcza zakurzoną katedrę treść
Drobiazg przypomina ich
Nieznajoma litera sprawia sobie jeszcze chłodny drobiazg
Blade kwiaty nie giną nigdy
Plamy sprawiają mi po monochromatycznym dniu klatka
Opuszczasz przez chwilę litera
To plamy
Największy oddech ginie po miłości
łuk opuszczacie bezpowrotnie
Jestem
Sprawiam sobie
Pospiesznie jest nieskończona nowa jak miasto pustka
Szyba wypełnia jeszcze miasto
Wzgórze zasłania kartka
Uciekam
Wy opuszczacie mnie
Opuszcza zakurzoną katedrę treść
Drobiazg przypomina ich
Nieznajoma litera sprawia sobie jeszcze chłodny drobiazg
Blade kwiaty nie giną nigdy
Plamy sprawiają mi po monochromatycznym dniu klatka
Opuszczasz przez chwilę litera
To plamy
Największy oddech ginie po miłości
łuk opuszczacie bezpowrotnie
Jestem
Sprawiam sobie
Pospiesznie jest nieskończona nowa jak miasto pustka
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz