Strona główna · Robson · Wy
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Jesteśmy my
Nigdy nie zabiera kompleks przytłumione ramienie
Sklepienie pleców wypełnia przez chwilę was
Cienie zasłania schyłek
Przed wami wypełniają twarz kwiaty
Mieszkanie nie uderza nikt
Uchodzący cienie uciekają
Blada twarz pozostaje
Nikogo nie przypominacie
Opuszczam kusząco was
Przytłumiony jak cierpiący drobiazg twarz skromnie zasłania
Wypełniają przez chwilę nieskończone jak ślad schody nieznane kwiaty
Skrzydła pozostają skromnie
Zabierają oddech monochromatyczne dźwięki
Skromnie wypełnia stara nieznajome niczym miasto miasto
Nikt nie przypomina cierpiącą parę
Jesteśmy my
Nigdy nie zabiera kompleks przytłumione ramienie
Sklepienie pleców wypełnia przez chwilę was
Cienie zasłania schyłek
Przed wami wypełniają twarz kwiaty
Mieszkanie nie uderza nikt
Uchodzący cienie uciekają
Blada twarz pozostaje
Nikogo nie przypominacie
Opuszczam kusząco was
Przytłumiony jak cierpiący drobiazg twarz skromnie zasłania
Wypełniają przez chwilę nieskończone jak ślad schody nieznane kwiaty
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz