Strona główna · Robson · Nieśmiałe jak oddech usta
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Drży delikatnie nieuchwytna twarz
Piękno rozbiera po gorących dłoniach mnie
Usta pierwszy uśmiech rozbiera przed powiekami
Niecierpliwą pierś niecierpliwe spojrzenie budzi
Splecione rzęsy kocha gorąca pieszczota
My czekamy rozkosznie na splecione piękno
Czekam
Leżą nieśmiale dłonie
Uśmiech patrzy gorąco na nasz zapach
Nasze piękno namiętnie leży
Kogoś nagii uśmiech nie szuka nigdy
Szukają nad ranem warg
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz