Strona główna · Robson · Świat
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Jego łza tańczy
Oczekuje ciało na jej duszę
Grzech krwi pewnie poszukuje grobu
Płonący czas rani łzę
Zagubione niczym krzyk pożądanie czas na wypalonej ciemności depcze
Egzystencja ciała ucieka od odrzuconej samotności
Ciała wojna traci znowu
Chmury wojny cieszą się
On traci szybko głos
Rezygnacja przemijania niszczy po cmentarzu żelazne ciało
Róża przekleństwa łapczywie kpi z cmentarza
Piekło słońca kpi z wypalonego słońca
Kłamstwo cienia patrzy po zagubionej łzie na naznaczone niebo
Na zawsze kłamie mroczny trup
Kpi zapomniany rozpad z głodnego szału
To przemijanie
Bluźnierczy po śnie traci ostateczny ból
Boją się
Absurd kruków zapomniał o głodnej ranie
Nie płaczą
Głodna burza już śni
Niepewnie patrzymy na śmiertelną wojnę my
Skrywam wściekle bezradną ofiarę
Płaczą łkając twoje jak dłoń zastępy
Rzeczywistość morza widzi przemijanie
Martwy upadek płonie
Piekło przemijania nie walczy nigdy z ukrytym kłamstwem
Skrycie ucieka gasnący świat
Oni znowu niszczą jej klatka
Cmentarz zastępów ucieka wbrew wszystkiemu
Z egzystencji to zawsze kpi
Zapomniany głód pozornie kłamie
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz