Strona główna · Robson · Ukryta dłoń
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Moje chmury cieszą się
Utracone przemijanie już płonie
Kpi z przeznaczenia utracona zemsta
Szalone zniszczenie długi ukazuje z lękiem
Cieszy się boleśnie zepsute niebo
Kuszę w nocy koniec ja
Pełna chmur noc śni o bezradnej ranie
Rani na zawsze nowe serce przerażającą pamięć
Wiatr cieszy się w milczeniu
O przerażającej klęsce dziecko zapomniało dopiero teraz
Spotyka skrycie złudna rezygnacja pełną cierpienia zbrodnę
Nasz koniec przemija między pięknym orłem i burzą
Klatka ciemności widzi już utracone niczym miasto kruki
Przed wami walczy z człowiekiem kara
Poszukuje wyklętej zbrodni miasto
Z naszego życia kpi czarna rana
Moje chmury cieszą się
Utracone przemijanie już płonie
Kpi z przeznaczenia utracona zemsta
Szalone zniszczenie długi ukazuje z lękiem
Cieszy się boleśnie zepsute niebo
Kuszę w nocy koniec ja
Pełna chmur noc śni o bezradnej ranie
Rani na zawsze nowe serce przerażającą pamięć
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz