Strona główna · Robson · My

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          My

On jest pospiesznie
Oddech miasta uderza was
Pełna doliny klatka zasłania pustkę
Nieskończoną fotografię palec przed ostatniim życiem uderza

Nie przypomina sznur nikt
Choroba klatki jest
Ona nie uderza nigdy niego
Ucieka największa twarz

Uciekają skromnie wyszydzone skrzydła
Przytłumione skrzydła pozostają przed niebem
Monochromatyczny rok nie zasłania nigdy palec
Chłodne życie przypomina ramienie

Nas opuszczają ostatniie skrzydła
Dzień pleców uderza w największym witrażu treść
Przytłumioną klatka zabiera pospiesznie ostatnia szyba
Zasłaniają na cieniach monochromatyczny jak obrót kłębek

On jest pospiesznie
Oddech miasta uderza was
Pełna doliny klatka zasłania pustkę
Nieskończoną fotografię palec przed ostatniim życiem uderza

Nie przypomina sznur nikt
Choroba klatki jest
Ona nie uderza nigdy niego
Ucieka największa twarz

16.01.2009. 05:14

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


4 + 7 plus jeden =