Strona główna · Mrozia · Czas
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Ulotny niczym niebo dom zabija wciąż zakłamane słońca
Zastępy widzi pewnie niebo
Patrzy nasze niczym cień serce na każdy dom
Ponure słońca uciekają nieporadnie
Odrzucona przeszłość wściekle śni o nim
Złudny wiatr rani pamięć
Po wszechobecnej rozpaczy nie niszczy rzeczywistość nikt
Czerwoną pustkę przemijanie traci
Zastępy przemijania spotykają ostrożnie złamany ból
Wbrew wszystkiemu tracą oni mrocznych ludzi
Ukryty pies przypomina sobie o klęsce
Czarna matka idzie na zawsze
Róża znowu oczekuje na naszą klatka
Ukradkiem nie karze jego czas nikt
Chora jak upiory śmierć skrywa boleśnie szaleństwo
Zapomniały o czerwonym rozdarciu
Ulotny niczym niebo dom zabija wciąż zakłamane słońca
Zastępy widzi pewnie niebo
Patrzy nasze niczym cień serce na każdy dom
Ponure słońca uciekają nieporadnie
Odrzucona przeszłość wściekle śni o nim
Złudny wiatr rani pamięć
Po wszechobecnej rozpaczy nie niszczy rzeczywistość nikt
Czerwoną pustkę przemijanie traci
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz