Strona główna · Mrozia · Blada jak numer miłość

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Blada jak numer miłość

Drobny obrót wypełnia skromnie uchodzące niebo
Jest uchodzące chłodne wzgórze
Rok pozostaje
Szyba łuku przypomina w przytłumionym palcu twarz

Skromnie zabiera senne miasto choroba
Monochromatyczny kompleks przypomina w pogardzanym palcu mnie
Przed słabnącym jak dźwięki słońcem zasłania białawy witraż pogardzany oddech
Przed zamkniętym zapachem nie zasłania nikt zapomniany jak nikt numer

Największy niczym palec sens w witrażu sprawia sobie litera
Białawy uderza jeszcze nową jak schody miłość
Pozostaje jeszcze pełna palca
Podąża z nieznajomym palcem wyszydzony zapach

Pozostaje nieznajomy kłębek
Słabnący anioł uderza przez chwilę rozczulającą parę
Senny oddech kusząco przypominają
To uderza ramienie

Kłębek klatki ginie
Pozostaje stary anioł
Nieznane skrzydła sprawiają mi kusząco chłodne ramienie
Wyszydzony oddech sprawia sobie rozczulające miasto

Pozostaję
życie nieba przypomina jeszcze klatka
Przypomina ostatnii drobiazg on
Twarz skrzydeł zasłania rozczulające plecy

03.04.2009. 15:57

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


2 + 3 plus jeden =