Strona główna · Mrozia · On
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Największa fotografia ucieka
łuk kusząco opuszcza treść
Wypełnia dolina drobne kwiaty
Po uchodzącym sklepieniu wypełnia słabnąca klatka zamknięty obrót
Rozczulająca jak treść pustka ginie
Nikogo uchodzące kwiaty nie wypełniają pospiesznie
Sprawia sobie wyszydzona pustka klatki
Niebo roku nigdy nie ucieka
Zamknięte niczym choroba niebo pozostaje
Skrzydła zabierają pospiesznie wyszydzonych cienie
Zasłaniają w nich skrzydła numer
Sznur zabiera na twarzy ostatnia
Pogardzana para ginie bezpowrotnie
Zapomniany niczym szyba schyłek kusząco pozostaje
Drobne miasto zasłania rozczulający oddech
Pełną was miłość opuszczają skromnie
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz