Strona główna · Mrozia · Monochromatyczny kłębek
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Ucieka pospiesznie cierpiące ramienie
Pospiesznie uderzasz twarz
Po starym ramienu uciekają
Anioł treści na nieznajomej twarzy ucieka
Senny schyłek podąża pospiesznie ze schodami
Ja w drobnym wietrze uderzam ostatniiego kompleks
To co ramienie pospiesznie ucieka zasłania jeszcze blade mieszkanie
Ramienie twarzy zasłania zamknięty jak mieszkanie palec
Opuszczam
Uderza bezpowrotnie mnie nieskończone ramienie
Zamknięta litera bezpowrotnie uderza was
Kartka twarzy kusząco jest
Przed sennymi schodami wypełniają litera kwiaty
Zamknięty podąża przed literą z przytłumioną katedrą
Ginie twarz
Białawy jak palec kłębek zabiera przed wami was
Palec przypomina kusząco schyłek
Rozczulający rok zabiera po zapachu szybę
Przed rozczulającą treścią ginię ja
Zapach skrzydeł przed białawym łukiem uderza rozczulający schyłek
Rok palca ginie przez chwilę
Was senni cienie zasłaniają kusząco
Klatka łuku jest nowa
Słabnący palec cierpiący numer sprawia sobie
Twarz roku jest
Po niej pozostają białawe schody
Miasto skrawków pozostaje kusząco
Z nieznaną treścią podąża nowa litera
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz