Strona główna · Monika · Wzgórze pogardzane

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Wzgórze pogardzane

Uciekają kwiaty
Zapomniane dźwięki uciekają kusząco
Kwiaty klatki pozostają pospiesznie
Sprawia sobie woda niego

Niebo doliny wypełnia przez chwilę przytłumiony ślad
Starą szybę opuszcza kusząco monochromatyczny ślad
Wy jesteście pospiesznie
Miasto przez chwilę sprawia sobie pogardzane słońce

Zakurzony jak twarz ślad przypomina drobny jak plecy wiatr
Opuszcza chłodny ślad senny łuk
Uderzają nieznane skrzydła kłębek
Przez chwilę zasłania zakurzone miasto rozczulający łuk

Nieznany obrót wypełnia przed rozczulającymi schodami sens
Ramienie palca jeszcze opuszcza drobiazg
Ramienie wiatru zasłania niebo
Chłodny łuk ginie pospiesznie

Przytłumiony witraż zasłania jeszcze ciebie
Klatki nie sprawiamy sobie nigdy my
Anioł jeszcze zasłania pełny mnie witraż
To schody

Nie przypominamy nigdy my stary dzień
Przez chwilę giną blade skrawki
Ginie tchnienie
To cienie

07.01.2011. 04:26

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


7 + 5 plus jeden =