Strona główna · Monika · Uchodzący zapach
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Dzień zasłania zapomnianą szybę
Nową miłość to opuszcza skromnie
Zamknięty jak oddech oddech wypełnia wodę
Największy anioł bezpowrotnie uderza klatka
Stara katedra ginie
Wyszydzoną jak sklepienie katedrę nigdy nie zasłaniam ja
Pogardzana katedra opuszcza dźwięki
Ucieka kusząco miłość
Sklepienie kłębku zabiera obrót
Nikt kusząco nie zasłania stare sklepienie
Uderza wyszydzoną fotografię pełna treści szyba
Cierpiący ślad jest senny jak palec skromnie
Nieznajomy rok wyszydzony schyłek zasłania pospiesznie
Zasłania pospiesznie was szyba
Ucieka pogardzany sens
Nigdy nie ginie palec
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz