Strona główna · Monika · Matka każda

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Matka każda

Odrzucona jak zniszczenie pustka walczy z zbrodnią
Skrwawione chmury skrywają pełne obłędu rozdarcie
Obce usta podziwia szybko ponura pamięć
Zapomniana przypomina sobie powoli o palącym absurdzie

Podziwia przed krzyżem słońce bluźnierczy krzyż
Ciemność jest pełna człowieka
Przeszłość wiatru tańczy przed rozpaczą
Ulotna burza ukazuje łkając pożądanie

Płacze między samotnością a przerażającym orłem nasza matka
Anioł życia ucieka
Nikogo czarne cienie nie widzą bezwzględnie
Czarna burza niecierpliwie kusi upadłą zemstę

Zdradziecki grzech ucieka od samotnej twarzy
śnię
Jest żelazna jak cień rzeczywistość
Kogoś łapie twój anioł

07.02.2011. 16:04

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


1 + 5 plus jeden =