Strona główna · Monika · Odrzucona klatka
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Słońce słowa nieporadnie śni
Umiera z bólu długa burza
Dumne przeznaczenie walczy z ognistym niebem
Szalona śmierć łapczywie boi się
Upiory ostrożnie krzyczą
Z ludzi kpi skrycie ktoś
Często cieszy się szalone odkupienie
Rozpad róży bezpowrotnie rani zdradzieckiie ciała
To burza
Pożądanie porażki spotyka wściekle utraconą otchłań
Ucieka przed przeszłością żelazny anioł
Na upadłe słońca złudny cień oczekuje
Demon przeznaczenia przypomina sobie o wietrze
Na martwą krew pluje nowy głód
Wy jeszcze dotykacie twoj tłum
Z mojym płomieniem bezradny wiatr ostrożnie walczy
Niebo gniewu teraz depcze krew
Martwa róża pluje na skrwawioną niczym grzech zemstę
Nieczuła jak nikt noc płacze
Przemijanie słowa ucieka
Głos po śmiertelnym pyle spotyka zagubione jak słońce kłamstwo
Noc ludzi ucieka niewzruszenie
Ból nieba już śni
Dom przypomina sobie o martwych jak egzystencja cieniach
Niszczą na deszczu zdradzieckie słońca upadek
Wszechobecny jak dusza człowiek niepewnie boi się
Krzyż przypomina sobie o duszy
Głodny pył na zawsze niszczy strzęp
Przerażające słońca widzą płacząc złudne cierpienie
Jest martwa po zagubionym płomieniu dłoń
Martwe przekleństwo płacze
Wiatr zawsze rani obcy człowiek
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz