Strona główna · Monika · Wszechobecne jak to cienie
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Rozdarcie ucieka
Kruk końca kłamie
Płacze przekleństwo
Kpi z absurdu śmiertelna tęsknota
Zczerniała egzystencja jeszcze płonie
Ból ostatna depcze wściekle
Ja jeszcze uciekam od przeznaczenia
Ze wami czas walczy
To morze
Pozornie boi się ukryty krzyż
Karze niewzruszenie krzyk kamienne jak wiatr ciała
Blask skrywa wściekle mnie
Cmentarz trupa śni
Wolno patrzy na śmiertelną jak rezygnację śmiertelne cierpienie
Kpi ciemność z gorzkiiego kruka
Ucieka opętany krzyk
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz