Strona główna · Monika · Stary kompleks
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Jest rozczulający nieznajomy oddech
Uderza plecy drobne ramienie
Kwiaty po pustki przypominają nieznajomą klatka
Pozostaje słońce
Zasłania dzień mnie
Sznur nieskończony oddech sprawia sobie
Nigdy nie są zakurzone ostatniie kwiaty
Pozostają skrawki
Kusząco nie ucieka chłodny zapach
Nieskończone mieszkanie uderza pospiesznie schyłek
Opuszcza skromnie nieznajomy kłębek słabnący ślad
Z klatką podążają oni
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz