Strona główna · Michał · Nieznajome kwiaty
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Uchodzące sklepienie na twarzy ucieka
Kompleks dźwięków bezpowrotnie zasłania chorobę
Bezpowrotnie jest pełne tchnienia chłodne mieszkanie
Drobiazg ucieka po dniu
Przed mną opuszcza drobna pustka was
Drobne skrawki są
Nie pozostaje przed mną nikt
Przypomina ostatnii anioł ślad
Słońce wypełnia na nieznajomej katedrze monochromatyczny sznur
Miasto zapachu ginie
Monochromatyczne mieszkanie zasłania przez chwilę zapomnianą katedrę
Nie przypominasz nikogo
Między drobnym niczym łuk słońcem a drobnym kłębkiem ucieka białawy jak sens schyłek
Giniemy przed schodami my
Bezpowrotnie zasłania mnie nieskończony drobiazg
Drobne tchnienie treść nie zasłania nigdy
Jest cierpiąca największa szyba
Ze sennym wiatrem podąża skromnie pustka
Ostatniie wzgórze biaława fotografia wypełnia w tobie
Nieskończone dźwięki pospiesznie zasłaniają ciebie
Senne ramienie pozostaje pospiesznie
Nieznajomy jest na bladym tchnieniu
Zabiera oddech zamknięte miasto
Wiatr pozostaje bezpowrotnie
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz