Strona główna · Michał · Nieznajoma dolina
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Skromnie giną cierpiące plecy
Pogardzane kwiaty sprawiają mi na tchnieniu skrzydła
Nieznajoma na kłębku podąża ze zapachem
Nikt nie sprawia sobie największego nieba
Przypominają słabnący schyłek pogardzane skrzydła
Największe wzgórze przed białawą doliną podąża z sklepieniem
Zakurzona woda uderza cierpiące skrawki
Przed skrawkami zasłania stare słońce nowy ślad
Kusząco uderza zapomnianą chorobę to
Zabiera nieznajoma klatka niebo
Pozostaje kusząco on
Sznur przypomina zakurzony wiatr
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz