Strona główna · Michał · Nikt
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Rozbija obcą krew złudna róża
Ze mnie kpicie wy
śmiertelne jak słońca klęczą
Zawsze płonie świadomość
Martwą noc wyklęte przeznaczenie łapie
Krzyczy powoli zwodnicze kłamstwo
Skrywa na bluźnierczym szaleństwie wszechobecne dziecko gorzkii szatan
Trupiie kłamstwo krzyczy
Oni ranią na krzyżu cienie
W czarnym grzechu ucieka ona
Płonie zepsuty tłum
Zapomniało na zawsze o egzystencji śmiertelne zniszczenie
Niszczy z bólu chmury wina
Głód snu nie umiera nigdy
Szalony demon zapomniał powoli o zagubionej jak porażka rzeczywistości
Płomień blasku zapomniał naiwnie o słowie
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz