Strona główna · Michał · Spleciona rozkosz
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Dłonie ciał rozbierają przed twarzą pierwszy ból
Rozkosz leży
Czekają rozkosznie na ból
Nie pragną nigdy splecione włosy szeptu
Niecierpliwa klatka patrzy na niego
Oni nieśmiale drżą
Na klatki drżę
Powieki nie szukają nikogo
Spojrzenia ktoś pragnie
Leżymy my
Leży nieśmiale on
Niecierpliwie kochają nasze włosy moje oczekiwanie
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz