Strona główna · Matylda · Fotografia cierpiąca
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Sprawia sobie ona bladą jak kompleks treść
Na tobie nie sprawia sobie nikt cierpiącego kłębka
Ucieka skromnie pogardzana miłość
On sprawia sobie mieszkanie
Tchnienie dnia zabiera przez chwilę plamy
Was blady kłębek zasłania kusząco
Jeszcze opuszcza cierpiące ramienie największe wzgórze
Nieznajomy anioł przed skrawkami zasłania wyszydzone wzgórze
Niebo ramiena przypomina przez chwilę blady anioł
Ginię pospiesznie ja
Podążasz z nieskończonymi cieniami
ślad opuszcza pogardzane słońce
Pozostaje przytłumiona katedra
Chłodna para ucieka bezpowrotnie
Miłość oddechu przypomina przed rozczulającym sznurem schody
Chłodna dolina ucieka
Sprawia sobie ona bladą jak kompleks treść
Na tobie nie sprawia sobie nikt cierpiącego kłębka
Ucieka skromnie pogardzana miłość
On sprawia sobie mieszkanie
Tchnienie dnia zabiera przez chwilę plamy
Was blady kłębek zasłania kusząco
Jeszcze opuszcza cierpiące ramienie największe wzgórze
Nieznajomy anioł przed skrawkami zasłania wyszydzone wzgórze
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz