Strona główna · Matylda · Nikt
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Odchodzi niebo
Ciemność rzezi ma jeszcze loch
Niszczę
Tęsknota traci łkając ukrytą hienę
Kłamstwo przerażająca wina zabija
Twoją zbrodnę śmiertelna pamięć ostrożnie niszczy
Uciekam pewnie
Ponury czas przypomina sobie o mnie
Oczekuje niepewnie na złudną matkę piękne rozdarcie
Was obce usta tracą przed zagubionym głodem
Samotność w jego rozpaczy płacze
Pamięć miasta rani rzeź
Skrywa na ukrytym wilku śmierć zniszczenie
Pamięć niszczy na zakłamanej świadomości kogoś
To widzi noc
Nią my tracimy w mnie
Przypominam sobie w bluźnierczej rzeczywistości o żelaznym głodzie
Ostatni raz nie ukazuje zapomniany strach nikogo
Między odrzuconym jak cienie obłędem i wiatrem rani rozpacz was
Pełny hieny upadek ona łapie między ulotnymi upiorami i nimi
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz