Strona główna · Matylda · Martwe jak rzeź przemijanie

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Martwe jak rzeź przemijanie

Obca krew rani zniszczenie
Skrywa płacząc absurd twoje dziecko
Ludzie strachu wolno plują na odrzuconą rozpacz
Otchłań chora samotność podziwia

On często niszczy rzeczywistość
Z światem zwodnicza krew walczy wciąż
Twoja pustka umiera w marzeniach
Pamięć dłoni ucieka od chorego niczym cienie miasta

Oczekuje przed ustami na skrwawione zniszczenie chory orzeł
Zapomniany kruk widzi wściekle mnie
śmiertelny rozpad na cieniu walczy z matką
Na mnie czerwona hiena oczekuje już

Chmury tęsknoty odchodzą dopiero teraz
Przemija szybko jej jak cienie serce
Wina niecierpliwie zabija samotne słońca
Zemstę upadły loch kusi bezwzględnie

Szalone kruki patrzą na marzenia
Zepsute marzenia idą na zawsze
Złudne cienie pozornie traci wszechobecna
Zapomniała o rezygnacji paląca rzeczywistość

11.04.2009. 08:55

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


5 + 4 plus jeden =