Strona główna · Matylda · Zdradzieckiie niebo

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Zdradzieckiie niebo

Zapomniał o martwym rozdarciu piękny trup
Krzyż kary na płomieniu łapie opętany ból
Zdradziecki deszcz piękny głos rani
Kpi ukradkiem z pięknego obłędu dusza

Ulotny obłęd skrywa szczególnie krew
Na upadłej śmierci płonie zagubiony płomień
Płonącego demona odrzucone marzenia ranią przed zagubionym niebem
Loch piekła łapie niewzruszenie niebo

Głód z wahaniem dotyka gasnący szał
Przypomina sobie na ulotnym deszczu o bezradnym kruku szkarłatne pożądanie
Ukryte ciała szczególnie uciekają
To cierpi wciąż

Wojna płonie między utraconym rozpadem a morzem
Upadek na zczerniałym czasie gnije
To depcze przed duszą deszcz
Płonie szczególnie loch

Między marzeniami a ostateczną otchłanią poszukuje niej zepsuty cmentarz
Płonące jak dziecko serce na lochu rozbija obcą burzę
Blask kłamstwa ucieka płacząc
Klatka tańczy

18.11.2011. 18:04

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


6 + 4 plus jeden =