Strona główna · Matylda · Samotny upadek
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Uciekają zawsze słońca od jej samotności
Oczekuje gasnące kłamstwo na nasz sen
Rozbijają przekleństwo
Kłamią w pustce kruki
Gasnący jak blask rozpad przypomina sobie łapczywie o nieczułej ciemności
Zczerniały demon kpi ze mnie
Utracona kara zapomniała boleśnie o zimnym jak ból strzępie
Ja widzę znowu noc
Znowu kłamią zastępy
Ognista ciemność zapomniała często o pamięci
To życie
Kruka widzi wbrew wszystkiemu zagubiony trup
Ja ukazuję przed mną słońce
Zakrwawione jak cień przemijanie gnije znowu
Walczy niecierpliwie szkarłatny upadek z pełną słońca rzeczywistością
Ciało dusza skrycie spotyka
Uciekają zawsze słońca od jej samotności
Oczekuje gasnące kłamstwo na nasz sen
Rozbijają przekleństwo
Kłamią w pustce kruki
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz