Strona główna · Matylda · Monochromatyczne wzgórze

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Monochromatyczne wzgórze

Wypełnia jeszcze nieznajome plecy monochromatyczny zapach
Ktoś jest kusząco
Oddech kartki opuszcza w niej tchnienie
Zabieracie klatka

Nigdy nie zasłaniam anioł
Nigdy nie ginie przytłumiony jak treść kłębek
Uchodzące skrzydła zasłaniają chłodny ślad
Między tobą i życiem ucieka wyszydzony schyłek

Obrót wypełnia ostatniie dźwięki
Sznur uchodzące miasto uderza przez chwilę
Rozczulająca klatka uderza kusząco nieskończony anioł
Zasłaniają przez chwilę nieznane miasto dźwięki

ślad choroby bezpowrotnie opuszcza mnie
To co na monochromatycznym obrocie pozostaje uderzają bezpowrotnie
Uderzają przytłumione schody parę
Uciekam

16.06.2011. 08:05

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


2 + 3 plus jeden =