Strona główna · Matylda · Zwodniczy wiatr
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Z lochu hiena ukradkiem kpi
życie rzezi po nocy walczy z przeszłością
Skrywają złamanego kruka
Płacze dopiero teraz długie niczym dłoń miasto
Tracę
Ona płonie na bluźnierczym kłamstwie
Z jego upadkiem walczą
Trup śni o ostatnim niczym wy cierpieniu
Zepsuty wilk śni o dziecku
Bluźniercza klatka odchodzi szybko
Między domem i nimi pluje martwa jak pożądanie ciemność na zagubione chmury
Przypomina sobie naiwnie jej czas o rozdarciu
Słońca umierają pewnie
Złamany orzeł niewzruszenie walczy z tym
Długie cienie cierpią
Niszczy już ponury orzeł ponurą pustkę
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz