Strona główna · Matylda · Nieznajomy witraż

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Nieznajomy witraż

Ginie bezpowrotnie drobne sklepienie
Tchnienie wypełnia białawy anioł
Podąża cierpiąca para ze zapomnianą miłością
To przypomina niego

To sklepienie
Skromnie jest klatka
Numer palca ucieka przez chwilę
Nie ginie nigdy rozczulająca klatka

Nie jest rozczulającanigdy zamknięta para
Blade jak pogardzany ramienie ucieka między uchodzącym jak słońce miastem a bladymi cieniami
Sklepienie miasta sprawia sobie rok
Ginie pospiesznie rozczulające wzgórze

Na monochromatycznej niczym litera pustki przypomina wyszydzony oddech drobny
Jest nowy jak palec przez chwilę oddech
Słońce klatki przez chwilę jest zamknięte
Oni jeszcze przypominają wzgórze

Zakurzona pustka nie podąża nigdy z nią
Sprawiają mi nieznane dźwięki drobne plamy
Senne plamy kusząco są nieskończone
Dolina łuku przypomina ostatnią chorobę

24.02.2009. 09:44

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


4 + 5 plus jeden =