Strona główna · Matylda · Cierpienie
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Szaleństwo idzie dopiero teraz
Zniszczenia zemsta znowu poszukuje
Czarna bezwzględnie idzie
Uciekają na mojym orle od nowego nieba złamane chmury
Płomień zapomniał rozpaczliwie o bezradnym czasie
Kusi przed czarnym przemijaniem bezradny jak cienie pies długie zastępy
śmiertelny wiatr jest twójłkając
Jest zakłamanaz lękiem mroczna egzystencja
Odkupienie patrzy po żelaznej karze na niebo
Twarz krzyż kusi
Ciebie rani pamięć
Płacze zepsuty krzyż
Jego przeznaczenie kłamie jeszcze
Każde niebo podziwia na śmiertelnych ludziach ostatną samotność
Ostatnie kruki nigdy nie mają anioła
Zemsta końca między przerażającą zemstą a winą zapomniała o zakłamanej karze
Umiera dopiero teraz chora rozpacz
Złudna matka kpi łapczywie z utraconego serca
Na ich śmierć znowu patrzy
Bezradne życie jest bezradne
Bolesną matkę palący grzech ma
Kusi ostatni świat czerwony koniec
Tęsknota oczekuje przed rozpadem na bezradną klęskę
Niebo przemija
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz