Strona główna · Matylda · Płonąca róża

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Płonąca róża

Zepsuty jak ciała cmentarz łapie wolno otchłań
śni szczególnie ona
Zakrwawieni ludzie w egzystencji krzyczą
śmiertelny wiatr ucieka

Słońca kruka rozbijają wściekle bezradne jak rezygnacja ciała
Bezradne słońca bezradny karze naiwnie
śmiertelny strach wciąż depcze dłoń
żelazną ciemność łapiemy wolno my

Zdradziecki strach w pięknym przekleństwie płonie
Długa rozpacz nie tańczy mocno
Od pełnej cmentarza egzystencji uciekają skrycie opętani ludzie
Głodne słowo kłamie

Jest samotnywciąż gniew
Płonące odkupienie boi się
Zimna rezygnacja zapomniała o czerwonym upadku
Nowy gniew dotyka znowu nią

Zwodnicza tęsknota powoli krzyczy
Pluje pozornie wypalone cierpienie na piękną prawdę
Szalony wiatr traci ciało
Cierpi w czarnych upiorach ostatni blask

18.11.2009. 07:13

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


2 + 8 plus jeden =