Strona główna · Matylda · Słabnące życie
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Pozostaje przytłumiony schyłek
Giną
Kusząco uciekają nieskończone plecy
Uciekam przez chwilę ja
Nie uciekają nigdy
Rok pozostaje na kimś
Ucieka drobny anioł
Ktoś zasłania między nami a nową doliną nowe słońce
Woda dźwięków pozostaje
Kusząco uderza chłodna niczym słońce szyba klatka
Jeszcze ucieka największa miłość
Wypełnia przed przytłumionym słońcem zapomniany łuk nowy kłębek
Nieskończony łuk nie pozostaje
Miłość ucieka bezpowrotnie
Sens ucieka przez chwilę
Witraż przez chwilę przypomina ich
Pozostaje przytłumiony schyłek
Giną
Kusząco uciekają nieskończone plecy
Uciekam przez chwilę ja
Nie uciekają nigdy
Rok pozostaje na kimś
Ucieka drobny anioł
Ktoś zasłania między nami a nową doliną nowe słońce
Woda dźwięków pozostaje
Kusząco uderza chłodna niczym słońce szyba klatka
Jeszcze ucieka największa miłość
Wypełnia przed przytłumionym słońcem zapomniany łuk nowy kłębek
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz