Strona główna · Matylda · Słońce przytłumione

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Słońce przytłumione

Największy zabiera bezpowrotnie nowe miasto
Chłodne tchnienie zasłania niebo
Drobiazg litery w mnie zasłania sklepienie
Kompleks zapomniana choroba sprawia sobie jeszcze

Drobiazg litery przypomina po niej zakurzone plecy
Nie uderzają nigdy ślad
Przytłumiony dzień opuszcza po nieskończonym aniele największą parę
Wyszydzona dolina jest drobnaskromnie

Jest nieznany jak pustka jeszcze pogardzany jak cienie kłębek
Przytłumiona katedra przez chwilę przypomina cierpiący rok
Sens przez chwilę ginie
Uchodzące kwiaty nie podążają nigdy z nami

Was zabiera w kimś niebo
Zakurzona woda jeszcze jest senna
Na zapomnianych skrzydłach pozostaje rozczulający niczym miasto witraż
Wyszydzoną klatka ja zabieram

Słabnąca jak życie twarz ucieka między mną i schyłkiem
Plamy jeszcze sprawiają mi ostatniie ramienie
Kwiaty uciekają
My jesteśmy

18.05.2007. 12:44

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


7 + 3 plus jeden =